poniedziałek, 26 stycznia 2009
cukierki...cukiereczki...

candy jest u Sarah..  http://sparklecards.blogspot.com/2009/01/blog-candy.html do 8 lutego

 

 

 

dzieci złapały grypę.....więc odpuściłsam haftowanie... nocki mam nieprzespane, bo raz jeden raz drugi sie budzi... temu herbatki, tego przykryc...w dzień odespać nie można, bo nie ma jak....

 

wytrzymam, byle tylko mnie grypka nie dopadła....

 

Wszystkim chorującym zostawiam dobroci:

 i

 

 

czwartek, 22 stycznia 2009
...

dziś tylko zdjęcia ostatnich kwadracików.....

zagoniona jestem ostatnio....

Maleństwo dla Mikołajka

 

kotek pod muchomorkiem dla Dominiki

 

i Maja z Guciem dla Filipka

 

 

 

 

piątek, 16 stycznia 2009

Dlaczego moje dziecko cierpi na nadmiar energii? a przy okazji ma awersje do snu? wiem...powtarzam się, ale naprawde Mały daje mi ostatnio tak w kość... są chwile, kiedy mam ochote zamknąć dom i wyjść...ot tak przed siebie, cały zestaw domowych problemów zostawiając za drzwiami...

na szczęście xxx od zawsze działa na mnie kojąco, (od razu widać, kiefdy mam problemy, bo więcej z haftami urzęduję ;) )... ma to również swoje dobre strony: podgoniłam kołderkowe kwadraciki :)

i tak maleństwo na dzień wczorajszy wyglądało tak:

dzis ma juz cały tułów, kubraczek i 1 uszko

wyszyłam kotka dla Dominiki, pozostały mi kontury i ramka, bo obrazek okazał sie za mały, mimo kanwy 11:/

Pszczółka Maja z Guciem, która miała być zapasikiem trafi na kołderke dla Filipka, ot pierwszy raz trafiłam z wyszywanym aktualnie zapasikiem w zapisową tematykę ;)

Ten kwadracik czeka na kontury kwiatka...i może iśc do prania :)

cóż tam jeszcze aaaaaaaaaa wreszcie zmniejszyłam zdjęcie pociągu z bajki "Tomek i przyjaciele", niestety moja Rosie odbiega troche od oryginału, z prostej przyczyny: miała być wyszywana Anchorem, u siebie niestety na ta mulinę nie mam co liczyc, kupic moge jedynie nasza Ariadnę...a na zamówienie w internetowej pasmanterii nie miałam czasu (w dodatku okres świateczny i praca naszej poczciwej Poczty Polskiej dostatecznie mnie odstraszyła)....

 

 

no i podciągnęłam troche Elfa...niewiele tego, ale zawsze coś :-)

 

 

zaczęłam kolejne 2 kwadraciki zapasowe: Prosiaczka i tygrysicę z maluszkiem....

i ruszyłam z zamówieniami mojego starszego synka: na pierwszy ogień poszedł Spiderman (sam wybrał sobie wzorek)...w kolejce czeka ukochany Piotruś Pan i wiele innych rzeczy...np. niedokończony zegar z Arielką...ups...

 

musze sie przyznac (bez bicia) nie moge miec jednego haftu w trakcie roboty.... zawsze mam zaczętych kilka i jak mam dośc jednego, przenosze sie na kolejny....

i w planach następne kwadraciki: zapisowe imię na 23 lutego i zapasy.... ze schematów i bezschematowe....

oj igła mi sie w rękach pali :-)

 

 

tym miłym akcentem kończe na dziś

 

 

***

jeszcze mi sie przypomniało:

uszyłam pierwsza w swoim życiu zakładkę do ksiązki, osobie obdarowanej (mój tato) będę ja musiała porwać do sfotografowania....

poniedziałek, 12 stycznia 2009
czasobrak

czasobrak na wszystko... na xxx, na sen, na czytanie .....

ostatnio  wpadłam po drodze z przedszkola do mojej wiejskiej biblioteki, ulubiona p. Halinka podsuwa czasem to i owo do poczytania, bo wie, że lubię -nie wie tylko, że z czasem u mnie krucho, ale nic to... kiedys czytałam mnóstwo, wszystkiego...w zasadzie przychodziłam do biblioteki i brałam co leciało (poza romansami, bo tych nie trawię, jak żywo ;) )

tym razem dorwałam Dziewońskiego.... a może  Kwiatkowską? Generalnie Dziewońskiego piszącego o Kwiatkowskiej...

 

Irena Kwiatkowska - w porządku! Ale sprawcy? Zawsze przecież byli nieznani. Ich ujawnienie, wybiórcze i subiektywne, jest jednak nieodzowne. To taki wcinek ginącego gatunku w koło młyńskie mijającego czasu. Większość i tak tego nie zauważy. Sprawcy, którzy pojawili się na - wokół Kwiatkowskiej - orbicie, należą dziś już do sfery Niemodnych przyjemności, wspominając piosenkę Aznavoura. Stanowią dla większości jedynie, dla mnie zaś aż, o smaku życia. Przynależą, prawie wszyscy, do świata żartu, dowcipu, poczucia humoru, kabaretu i komedii, a więc spraw pomijanych i niewartych wspomnienia w annałach historii. I dlatego chcę, traktując swoje spojrzenie, jak niepowtarzalny, ten jeden jedyny wieczór spektaklu teatralnego, spisać niezmiernie wyimkowo małe co nieco. Na rękę jest mi także gorący protest pani Ireny przed uwieczniającą biografią. Według niej zresztą - nie ma o czym pisać! Na szczęście podczas rozmowy o niecnym wykorzystaniu pamiątek związanych z jej pracą, które mi powierzyła, pojawiło się słowo "pretekst". Zainicjowało przyzwolenie. "Kwiatkowska jako pretekst. Akceptuję" - powiedziała. Przypomnienie osób, które ceniła i z którymi współpracowała, stało się jednocześnie zobowiązującą prośbą.

 [ze wstępu]

 

 

 

 

czwartek, 08 stycznia 2009
Noworocznie...z poslizgiem.......

u mnie ciągle sylwestrowo...

wstyd

ale prawda taka, że nie miałam kiedy przysiąśc do bloga...

 

cóz z tego, kiedy nawet siadałam i udało mi sie zalogować, jak za chwile bable moje cos chciały i nic nie zrobiłam ;)

 

teraz młodszy babel spi (cóz za odmiana, bo on z tych, co awersję mają do snu), starszy bąbel w przedszkolu....wiec ja kawkuje i kukam na bloga.

W moim świecie xxx nie wydarzyło, sie zbyt wiele.... zrobiłam pare xxx w Elfie, ale ile mozna wyhaftowac z półtoraroczniakiem przy nodze i tylko wtedy kiedy małża nie ma w domu (wyraźnie dał mi do zrozumienia, że białej gorączki dostaje na widok mnie przy haftowaniu)....

nic to... pomalutku byle do przodu...

 zapasowe pszczółki: Gucio i Maja tez zbytnio sie nie posunęły do przodu

zapisałam sie na 2 nowe kwadraciki, oba na koniec stycznia...

pierwszy to maleństwo na łyżwach, haftować będę bez schematu (przerysowałam sobie z jakiejs Kubusiowej kolorowanki)

Maleństwo będzie na kołderke dla Mikołajka chorego na mukowiscydozę...

drugi to kotem z serduszkiem w łapkach (schematu nie będę wklejała, żeby nie było ;) ), dla Dominiki z wada serduszka

 ****

 

Nowy Rok...nowy wpis... może trzebaby jakies noworoczne postanowienia? a raczej założenia ;)

hm....

spróbujmy...

W tym roku marzyłoby mi się skończyć

 - Elfa macierzanki

 - wyszyć dla siebie Papieża na czarnej kanwie, takiego samego jakiego zrobiłam dla mojej mamy

 

- nadrobić haftowane zaległostki dla  swoich dzieci...

- marzyłaby mi sie równiez Matka Boska wg. wzoru Abulinki

i milion innych rzeczy.....

- zakładki do książek, to np. jedna z rzeczy która mój starszy synek ma obiecaną

- wyszywać kwadraciki kołderkowe-o tym zresztą nie muszę  pisać....

 

 

 

 

free counters