czwartek, 19 sierpnia 2010

wczorajszy wpis wywaliło mi w kosmos...

zostawię to bez komentarza...

pogoda nie rozpieszcza...co chwile nadciagaja jakies koszmarne burzowe chmurzyska, wieje paskudny wiatr, który zdecydowanie zniechęca mnie to wychodzenia na podwórko...

cóż jesień pcha sie drzwiami i oknami... mam nadzieję, że uda się jeszcze skorzystać z ostatnich promyczków słonca...

wczoraj tez skojarzyłam sobie, że koniec sierpnia to czas, by rozejrzeć się za uzupełnieniem cebulek tulipanów, hiacytnów i krokusików, które mogłyby cieszyć moje oko wiosną...

te tulipany sa urocze

 

 

siedzę więc w domu i przeglądam swoje zasoby schematowe w poszukiwaniu Dumbo... mój młodszy synek od wrzesnia zaczyna edukaję przedszkolna i zazyczył sobie tegoz sympatycznego słonika wyszytego na worku... znalazłam 3 obrazeczki, ale musze jeszcze przejrzeć jakies internetowe kopalnie wzorów, może trafię na jakis fajny schemacik Szymciowego ulubieńca...

robótkowo u mnie cos się ruszyło, na tamborek wskoczył kolejny kwadracik z serii Kubusia Puchatka i jego przyjaciół ze stumilowego lasu...tym razem jest to Prosiaczek dla rocznej, bardzo chorej Weronisi...

poza tym w wolnych chwilach wyszywam małe coś dla bliskiej mi osoby zakochanej w Grecji... ona tu nie zagląda, więc będę mogła pokazywać swoje wypociny...

i obiecane zaległe kwadraciki... część 1

kwadracik dla oliwci na kołderke 931

 

dla Tomka, na kołderke 933

imienny dla Nastki na kołderke 936

cdn...

***

dzis moja królewna kończy 4 tygodnie... jak ten czas leci...przeciez dopiero co przyjwieźlismy ja ze szpitala...

 

 

***

coś mi szablonik obcina zdjęcia... za duże chyba są...

piątek, 13 sierpnia 2010

Dawno mnie nie było...z różnych powodów... czasowych, prorytetowych...

w każdym razie wiele rzeczy zmieniło sie przez te kilka miesięcy...

przede wszystkim 22 lipca o 20.30 urodziła sie nasza córeczka Agatka miała 3160g i 53 cm...

piszę miała, bo przez te 3 tygodnie (które skończyła wczoraj) zdązyłą ciut przybrać na wadze i  inny-bo ja mam ja na codzień i tak tego nie widzę- stwierdzili, że zaczynaja się jej robic pyzulki na policzkach :)

tak wyglądała po urodzeniu

 

a tak wygląda teraz

 

jak możecie się domyslać, wokół Agatki kręci się teraz moje zycie, choć wymodliłam chyba to, że je i spi a ja mam czas dla synków, czas na to by domek ogarnąć i nawet trochę wolnego się uda wygospodarowac na małe krzyzykowanie...

niestety odpuściłam większe formy, póki co realizuję się w małych albo malusich formach, które moga sprawić usmiech na twarzy chorego dzieciatka czyli skupiłam się na kwadracikach kołderkowych...

powstało ich troche od mojego ostatniego wpisu... w kolejnych postach będę je pokazywała...

tymczasem wracam ja, córa marnotrawna, na łono blogowe... pewnie znów nie bedą to systematyczne wpisy, ale tęskno mi było za wizytami w blogowym świecie...

free counters