środa, 24 czerwca 2009

kolejne kołderkowe hafciki już w rękach szyjących cioteczek

Ben 10 dla Kamilka

Ben 10 dla Kamilka

Kubus dla Beatki

Kubus Puchatek z gąsieniczką dlA bEATKI

 

Kudłaty ze Scooby doo dla Konradka

Kudłaty

 

Poza kolejnymi kwadracikami dla chorych dzieci (aktualnie na tamborku: motyl, imię z Myszka Miki, samolot i księżniczka Aurora) wyszywałam prezent-niespodzianke dla mojego taty  z okazji Dnia Ojca.

W tym roku dla mojego taty historyka-genealoga z zamiłowania jego drzewo genealogiczne.

Niestety prezent niewykończony ponieważ w sklepie, gdzie zawsze robie ramkowe zakupy, nie sprowadzono odpowiedniego rozmiaru ramki....

drzewo genealogiczne

 

zdjęcie jeszcze niewykończonego drzewa... jeszcze przybyła trawa, slimaczek i elementy towarzyszące ;) :)

 

 

W majowo-czerwcowych Haftach polskich jest super wzorek Nefreteti.... oj kusi mnie...kusi....

czwartek, 28 maja 2009

czasu niewiele na nic....

w zeszła środe popołudniu dowiedziałam sie, że w czwartek rano przyjdzie malarz pomalować całe mieszkanie....

potrzebny był mi ten malarz jak dziura w moście, bo czasu na nic nie mam a jeszcze wiadomo jak to po malowaniu.... mieszkanie trzeba doprowadzić do stanu uzywalności....

żeby było smieszniej, to w piatek przyjechał facet ze sporym zleceniem... tłumaczenie oczywiście na wczoraj wrrrrrrrr więc ostatni tydzień spedziłam na sprzątaniu, przeprowadzaniu i tłumaczeniu.

Czasu na przyjemności xxx nie zostało prawie nic, ale serce dla Mamusi na Dzień Matki zrobić zdążyłam...

serce DMC

 

 

teraz juz oprawione wisi sobie u rodziców w domku

piątek, 15 maja 2009

to, że mnie nie ma , nie znaczy, że próżnuję ;)

 

ciągle wyszywaja sie terminowe kwadraciki kołderkowe.... zaczęło sie robić małe co nieco dla Mamy na Dzień Matki....

o tym, co sie dzieje u mnie w domu, raczej nie będe pisała.... to sie nadaje na osobnego bloga zatutowanego " z pamiętnika ciemiężonej zony ";/ :(

 

zresztą poważnie się zastanawiam nad spisywaniem tego wszystkiego...

mniejsza o to....

 

to powstało w ostatnim czasie

 

no i cos mi się zdjęcia wgrać nie chcę... spróbuję wieczorem ...

walec Boba Budowniczego

Maleństwo z balonikiemNoddy dla Natalki

piesek

dinozaury dla Rafałka

imienny kwadracik z rybkami dla Adasia

niebieskie Subaru

imienny kwadracik dla Juleńki

Kubuś Puchatek

 

piątek, 27 marca 2009

dawno mnie nie było...

 

cóz, biednemu zawsze wiatr w oczy... nie dość, że ze zdrowiem kiepsko, to doszły do tego problemy  natury...hmmmmmm czysto rodzinnej...

na szczęscie na tyle ile umiałam uporałam się z nimi (a raczej nim, bo w głównej mierze chodzi o mężą) i powoli wracam do normy i ja i moje życie rodzine...

przez to wszystko nie wyszywałam nic dla przyjemności, kończyłam tylko to, co niezbędne w rozpisce kołderkowej....

 tak więc na kołderki poleciało autko

autko

 

skończyłam i wysłałam też Śnieżkę dla Alicji (zdjęcie jeszcze nie jest zgrane na kompa)

Teraz wyszywam Odlotową Agentkę Sam (cokolwiek to znaczy-przyznaję bez bicia, że kompletnie nie znam sie na współczesnyh bajkach "akcji"... i tyc dziewczęcych raczej nie będę miała mozliwości poznać, zważywszy na obecność dwóch prywatnych synków w domu ;).... za to Spidermany, Power Rangers i inne  - tu cytat z Kubusia - "żółwie Mindża" (;) )  juz znam... )

poza tym ciut poszedł do przodu walec Boba oraz maleństwo z balonikiem... póki co jest jeszcze zas, kwadraciki powinny być u Eny do 10 kwietnia .

 

a na moim prywatnym tamborku Egipcjanka, której tez niewiele przybyło i pewnie niewiele do świąt przybędzie (nie dość, że święta, to jeszcze w Wielki Piątek mam urodziny ;) )

póki co jest jej tyle (stan na zeszły tydzień)

egipcjanka

 

 

muszę przyznać, że wyszywa sie ją bardzo przyjemnie, szkoda tylko, że tak mało czasu mam....

 

Wiosna za pasem, więc będzie go jeszcze mniej... mam nadzieję, że pogoda wreszcie sie ustabilizuje i będziemy mogli rozpoząć "prace ogrodowe"...w związku z tym pojawi sie nowy dział "ogród".... od jesieni bowiem mozolnie usiłujemy doprowadzić własne podwórko do jako-takiego stanu...

powycinalismy wszystkie stare drzewa, które na tak malutkiej przestrzeni rosły byle gdzie...pół zimy usilnie mysleliśmy jak zagodpodarować nieustawna działke w kształcie litery L....

plan jest... teraz czekać tylko na pogode i do dzieła :)

 

piątek, 13 marca 2009

 

 

sniegiem zasypani....

snieg na drzewach

co za dzień... nikt nie uwierzy, że za tydzień na być wiosna... ja napewno nie...

oczywiście... wiedziałam, że mnie skusi Egipcjanka....

wczoraj musiałam wydłubać kilkadziesiąt krzyzyków, bo chyba nie byłabym sobą ;)

dzis padną kolejne-jak znam życie...

najgorsze w tym wszystkim jest to,że źle wymierzyłam sobie kanwę i w pionie zostawiłam za mało wolnego wrrrrrr po obszyciu to raptem cm lub 2 (nie wiem co mnie tak omamiło)... i nie dość, że sie to strasznie ćle wyszywa - szczególnie na tym brzegu to jeszcze potem mogę miec problem z oprawieniem... no cóż, będzie oprawione na styk.....

a co jeszcze? udało mi się wczoraj wyszyć  kawałek walca Boba Budowniczego ... czekałam na gości i tak sie dłubało samo

 

 

a tu zaległy Zygzak McQueen bez konturków

 

i po praniu w pełnej krasie

zygzak mcqueen

 

 

czyli jednak wyszywam na kilka frontów i to hurtowo ;)

 

 

 

 

i najważniejszew domu mamy małe świętowanie: Kubusiowi wypadł wczoraj pierwszy mleczak.... wcześnie, bo Kubul ma dopiero 4,5 roku, ale o zrobić, jak pierwsze ząbki miał w wieku 2 miesięcy....

 

czwartek, 12 marca 2009

Katar nieco odpuśił... na bank to zasługa Teraflu... po 2 saszetkach czuje sie jak nowo narodzona... najwiekszy koszmar to zatkany nos i zawalone zatoki, na szczęście poratowałam sie wspomagaczem i jest w miare dobrze ;)

przez 2 dni nie byłam w stanie postawić nawet najmniejszego krzyżyczka w jakimkolwiek hafcie.... a mam tego sporo, bo znacznie wydłuzyła sie "lista oczekująca" na swoje wejście na tamborek kołderkowy :)

zapisałam sie na kilka hafcików i w zasadzie do świat z tamborka musiałby co tydzień schodzić nowy ;) a bedzie to w kolejności:

Śnieżka

Walec Boba Budowniczego

Odlotowa Agentka Sam

Maleństwo z balonikiem (bez schematu)

pies (West highland white terrier)

Prosiaczek z mikołajową czapką

 

mało tego, wczoraj dopiero dotarła do mnie mulinkowa przesyłka z Needleart (gdzies sie zawieruszył mój przelew) i mam zagwozdke, bo palce mnie świerzbia, żeby popchnąć do przodu choć troszeczkę Egipcjankę....

echś... trzeba bedzie wybierać albo pracować na kilka frontów ;)

 

i na bank po świętach ruszam z haftowaniem miniobrazeczka komunijnego dla Adrianka, ma to by niespodzianka  (mogę spokonie o tym pisać, bo nikt z rodzinki nie wie, że załozyłam sobie bloga ;) ). Wzór wybrany, mulinę dostałam wczoraj.... ale zabiorę sie za to dopiero po świętach... dla przypomnianie komunia 10 maja :)

 

 

wtorek, 10 marca 2009
megaprzeziebienie i ... Bono w Chorzowie

no i zmogło mnie...

 

weekendowe przeziębienie dzieci i mnie dopadło... kicham, prycham, czuje wszystkie kosteczki (i wiem, że jest ich wiele ;) ) boli mnie nawet skóra na głowie... buuuuuuu

jednym słowem kicha...

 

z kołderkowego tamborka zjechał dziś Zygzak Mc'Queen z bajki Cars... aktualnie czeka na kaloryferze na wieczorne prasowanko... jutro w kopertę i fruuu :)

 

od wczoraj chodzę kroczek nad ziemią... 6 sierpnia - dokładnie w Kubulkowe urodzinki - w Chorzowie zagra U2 ... juz z niecierpliwości przedeptuje nogami....

U2 jedna z moich ulubionych kapel....

jak tylko ruszy sprzedaż biletów kupujemy z małżem...

tak było przed 4 laty na Stadionie Śląskim w Chorzowie (gdzie i w tym roku będzie koncert....a jaka tam jest atmosfera to wiem, bo w czerwcu byłam na The Police :-) )

http://www.youtube.com/watch?v=U3oOMpN5cNo&feature=related

 

poniedziałek, 09 marca 2009
rozdane... czyli co dla kogo :-)

Witam poweekendowo... i uprzejmie informuje, że cukiereczki rozdane...

losowanie odbyło sie kilka chwil temu i zaraz informuję o wynikach :)

Jeszcze raz chciałabym podziękować i za zainteresowanie candy a przede wszystkim za wasze wejścia na mój blog... zakładając go nie przypuszczałam, że znajdzie czyjeś zainteresowanie... ot po prostu chciałam dla siebie stworzyć małą dokumentacje bieżących haftów i postępy w przygotowywaniu kwadracików kołderkowych, które głównie haftuje....

jeszcze raz serdecznie dziękuję:)

 

 

ale do rzeczy:

 

najpierw w miseczce znalazły sie osoby chętne na zestaw nr 2

candy kordonek

 

zamieszałam...i wyciągnęłam

zwyciężca candy kordonkowego

 

następnie w miseczce znalazły sie karteczki z nickami osób chętnych na zestaw z muliną

candy mulina

losowanie

i tym razem los uśmiechnął się do

 

 

 

 

 

3 komentarzowe wpisy nie miały sprecyzowanego "zamówienia"

sposród nich wylosowałam 1

candy3

 

Migot77  otrzyma zestaw niespodziankę: mulinkowo-kordonkową :)

 

 

 

wszystkim biorącym udział dziękuję, zwyciężcom gratuluje (i prosze o maila z adresem na   afi77@gazeta.pl)

 

 zapewniam, że jeszcze taka zabawa sie u mnie pojawi, bo spodobało mi sie "rozdawnictwo" :)

 

 

czwartek, 05 marca 2009
tysiączkowe candy

 

 jest mi niezmiernie miło, że aż tyle osób zagląda do mojego niesystematycznego i powstałego przecież całkiem niedawno bloga...

Myślałam, że 1000 odwiedziny wypadną jutro, jestem naprawde bardzo zaskoczona ilością odsłon... Dziękuję Wam wszystkim za to

ale nie przedłużam....

przygotowałam 2 cukiereczki (może znajdzie sie i trzeci ;) )

 zestawik mulinek i czarną kanwę

zestawik z mulinkami

oraz zestaw 25 różnych kordonków (grubość 5 i 8)

 zestaw kordonków

zasady takie jak zawsze:


1. należy  napisać komentarz do tego posta z adresem swojego bloga oraz adnotacją na który zestaw się ma ochotę,
2. umieścić na swoim blogu informację o organizowanym przeze mnie candy

Zabawa trwa do niedzieli - 8 marca włącznie
Losowanie odbędzie się w poniedziałek w godzinach przedpołudniowych
życzę miłej zabawy i szczęścia w losowaniu

 

porządki

 do zamiaru uporządkowania moich mulinek, kordonków , szydełek i róznej wielkości kłębków wełny-czy to nowej czy z odzysku- przymierzałam sie jak pies do jeża...od kiedy? sama nie wiem... wszystko poukładane w kartonach co prawda, ale moje lenistwo i chroniczny czasobrak przyczyniły sie do tego, ze mulina nie była na bobinkach...

w końcu stało sie to, czego sie obawiałam i w zasadzie spodziewac mogłam.... do moich "zbiorów" dobrał się mói półtoraroczny synek....myślałam, że się zapłaczę....muliny porozwlekane, poplątane, wymerdane, porozciągane i pozwijane w kulkę ..........

 

wieczór więc spędziłam na ratowaniu dobytku, już grzecznie nawijam mulinę na bobinki (i o dziwo jakoś wczoraj umiałam wygospodarować wolny czas... )

i od razu jak wszystko ładnie wydląda... kordonki slicznie w jednym pojemniku, wełny w drugim, teraz mecze sie z nawijaniem mulinek na bobinki..... echs...

 

 

przy okazji patrze na licznik odwiedzin i widze, że zbliżamy się do tysiączka wyswietleń (od założenia licznika )...

chyba czas przygotowac małe candy z tej okazji....

free counters