poniedziałek, 21 września 2009
Ramzes

 

takie cukierkowe szmatki (a czegóż tam nie ma olaboga... i guziczki, i szmatki - głównie świateczne, i tasiemki...) mozna wygrać tu: http://szmatkalatka.blox.pl/2009/09/Szmaciane-cukierasy.html wpisy do końca września losowanie 1 października

 

trochę się muszę przyzwyczaić do nowego image bloxa, ale to kwestia czasu...

w dziale robótkowym niewiele się posunęło do przodu, za to ogród tra la la prawie skończony!!!

trawa zasiana, skalniak usypany, teraz muszę posadzić tylko roslinki cebulowe, żeby zakwitły ślicznie na wisosnę...

kupiłam przecudnej urody hiacynty (białe, bordowe i bladoróżowe), różnokolorowe tulipany, kosaćce żółte i fioletowe no i krokusiki... kwiatki malusie, ale są tak wdzięczne, że mam do nich wielka słabość...

aaaa

podłość ludzka nie zna granic.

w zeszłym tygodniu ktoś podrzucił nam przez płot malutkiego kotka.

Jak można wyrzucić malutkie, bezbronne stworzonko, które samo nie będzie mogło funkcjonowac i musi liczyc na serce ludzkie (i na ludzki odruch innych osób), tak dobrze, że poprzedni "właściciele" podrzucili stworzonko nam przez płot a nie pozbyli się go w jakis inny sposób, np. wyrzucajac gdzieś w lesie...o innych "sposobach" nawet nie wspomnę.

 Pewnie z racji mojej miłości do kotów (prawda jest taka, że kotów nie lubię )...ale co byście zrobiły z malusim paskudztwem (bosz, jaki on jest brzydki   tak brzydkiego kocieta to je3szcze jako żyw nie widziałam), które patrzy na was tymi malutkimi oczkami, jest wychudzone, podrapane i tak zapchlone, że to  pchły same niosą go na łapkach ...

mały dzikus...

dał się złapać (na mleko i kiełbasę ) więc wsadziłam gadzinę w pudełko kartonowe i zawiozłam do weterynarza...dostał od razu zastrzyk na odrobaczenie (biedaczysko cały twardy brzuszek miał), antybiotyk na ropiejące oczko, zasypkę na pchły ;) pan wet stwierdził, że to pan kot  i wrócił do łask...

oczywiście nie będę go miała w domu,  będzie kotem podwórkowym, zrobiłam mu legowisko pod schodami (mam tam zamykany składzik na narzędzia, donice itp, więc wiać mu tam nie będzie)  no i został z nami.

z racji swojej oryginalnej urody  bo z wyglądu (przez to swoje wychudzenie) przypomina kota staroegipskiego, zoatał nazwany Ramzesem...

jak uda mi się go obfocić to pokażę wam małe brzydactwo, które jest tak brzydkie, że aż fajne :)

 

tak więc do Bobusia (królika miniaturowego) dołączył sierściuch nr 2- Ramzes

 

 

niedziela, 30 sierpnia 2009
spacer po Krakowie z deszczem w tle

Od czwartku gościmy u siebie naszych przyjaciół z Bratysławy.Odwiedziło nas w sumie 5 osób Renata,Iveta, mąż Reni Luboš oraz ich dzieci Michal i Lena. Ostatni raz byli w Polsce 4 lata temu, wtedy pojechaliśmy z nimi  m. in. do Krakowa, którym tak się zachwycili, że w tym roku wypad do Krakowa był najważniejszym punktem programu

Szkoda tylko, że mieliśmy tak mało czasu i tak niesprzyjającą pogodę (praktycznie cały czas padał deszcz, momentami dośc intensywnie  ), mimo to uważam wypad za udany :)

Zaczęliśmy od Wawelu  w kolejce do kasy (spoooooooooooooorej) uśmialiśmy się, bo wiadomo wszędzie pełno smoków wawelskich pod przeróznymi postaciami...głównie zielonych maskotek, i stojące za nami dziecko krzyknęło patrz mamo Tabaluga!!

tymczasem krużganki... 

 

zauroczył mnie ten Aniołek

 

Papa na Kanoniczej... taki uśmiechnięty...

 

mimo deszczu zaszliśmy do mojego ukochanego krakowskiego kościółka...św.Andrzeja, na Grodzkiej.

(zdjęcie pochodzi z www.zabytkowe.koscioly.sl.pl )

Polecam zajrzenie do tego cudnego kościoła, perełki stylu romańskiego. Pierwszy raz byłam w nim jeszcze jako dziecko, może 5-6 letnie...i największe wrażenie zrobiła na mnie wtedy ambona w kształcie  łodzi

 

***

w temacie krzyżykowania to do rąk własnych szyjącej oddałam imienny kwadracik nr 2 dla Karolci ...

Piszę nr 2, bo pierwszy skończony i wysłany z Mielna nie dotarł PP gdzieś zagubiła...

a że nie można czekać w nieskończoność (poza tym to kołderka przyspiszona...) więc zakasałam rękawy i wyszyłam imię po raz drugi

 

Kołderkowy tamborek pusty,dawno się to nie zdarzyło... czas więc wolne moce przerobowe spożytkować na tzw. prywatę...

mam to i owo do nadrobienia... w tym tygodniu chciałabym:

*  skończyć Nefretete (choć może być ciężko, bo i przedszkole się zaczyna...w piątek mam już np. zebranie ) to weekend spędzamy na weselu szwagra-najmłodszego brata mojego A.

* wyszyć obiecaną Perminkę  z tej serii (bo to urodzinowo, na 10.września)

 

 

już zupełnie na koniec pokażę Wam mojego cudnego storczyka

 

i tym opytmistycznym akcentem żegnam się na dziś i mówię dobranoc

środa, 26 sierpnia 2009
Candy

z samego rana zapisałam sie na przecudnej urody ptaszorki u Oliwki http://oliwka11.blogspot.com/2009/08/moje-pierwsze-skromne-candy.html  losowaie 13 września

ptaszorki

 

taaaaaaaaaaki wisior można wygrać u  SweetDreams http://sweetcd86.blogspot.com/2009/08/candy.html

losowanie 1 września

candy

 

Serduszkowe Candy jest również u Joie czyli tu http://cichutkikacikjoie.blogspot.com/2009/08/malutkie-candy.html

takie bajeczne serduszka do rozdania

 

tunezyjskie candy u Tukary http://tukara.blogspot.com/2009/08/tunezyjskie-candy.html

do wygrania takie przydasie

gorąco polecam!!!

czwartek, 06 sierpnia 2009

dziś podwójnie ważny dzień

 

mój starszy synek kończy 5 lat!!!

 

taki przygotowałam mu tort

 

tortdla Kubusia

 

sporo w nim niedoróbek, ale to pierwszy mój tort z masą plastyczną

 

ale też jest to próba generalna przed przyszłoniedzielną imprezą dla rodzinki.... dziś tylko dziadkowie ;)

 

 

po drugie to odliczam godziny do wyjazdu na koncert mojego ukochanego U2 do Chorzowa!!!!!!!!

 

 

poniedziałek, 26 stycznia 2009
cukierki...cukiereczki...

candy jest u Sarah..  http://sparklecards.blogspot.com/2009/01/blog-candy.html do 8 lutego

 

 

 

dzieci złapały grypę.....więc odpuściłsam haftowanie... nocki mam nieprzespane, bo raz jeden raz drugi sie budzi... temu herbatki, tego przykryc...w dzień odespać nie można, bo nie ma jak....

 

wytrzymam, byle tylko mnie grypka nie dopadła....

 

Wszystkim chorującym zostawiam dobroci:

 i

 

 

free counters